- Wow... -mówiła sama do siebie, i poszli dalej. Gdy w końcu wyszli na brzeg dziewczynka usiadła na suchym piasku i rozmyślała.
- Muszę w końcu powiedzieć rodzicom, że nic mi się nie stało, o ile jeszcze nie wezwali policji... Martwią się pewnie..., ale przyznasz, że sami chcieli ?! No bo w końcu wiedzą, że kocham konie i nie umiem bez nich żyć... CO JA NAROBIŁAM ?- Zuzia rozpłakała się po czym wstała i przytuliła się do konia.- przynajmniej mam ciebie... Teraz muszę wracać do domu...- koń odprowadził ją pod sam dom. Zuzanna widziała, że jej rodzice wyglądają przez okno więc przytuliła go i rozpłakała się. Pani Alicja i pan Robert wyszli na ganek i przyglądali się "romantycznej" scenie.
-



