Gdy się obudziła było jej zimno, ale ciepło konia leżącego tuż przy niej rozgrzewało ją.
- Wow...-powiedziała po cichu- nigdy nie widziałam by koń aż tak zaufał człowiekowi... to nieprawdopodobne...-była bardzo wzruszona wielkim zaufaniem i przywiązaniem konia do niej. Wtuliła się w jego średnio długą, gęstą i delikatną grzywę i zasnęła.
- To nieprawdopodobne...- powtórzyła.
Leżała tak jeszcze przez chwilę po czym wstała wyjęła z plecaka dwa jabłka i podała jedno koniowi.
- To dla ciebie maluszku... mój śliczniutki arabku. Nigdy cię nie opuszczę... Obiecuje...- po zjedzeniu "śniadania" (jeżeli tak można to nazwać) Zuzka poszła z koniem w góry. Szli wrzosowiskami i pagórkami, sami nie wiedzieli dokąd. Szli obok wielkich, sterczących skał, wyglądały bardzo dziwnie.
Doszli aż nad morze, które było położone na wschód od Finmory. Zuzanna bardzo lubiła się tam kąpać.
Chciała by tak było już zawsze : szum fal, zapach wrzosów, ona..., i Pielgrzym. Ucałowała konia w czoło i poszli dalej.
-"Jeśli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa "- zacytowała Zuzanna... i poszli dalej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz