Zuzanna wstała z łóżka w błogim nastroju. Cieszyła się z tego, że jaj rodzina przeprowadziła się do Finmory, małej wioski w Szkocji, która leży między górami, a morzem. Wcześniej o takim szczęściu mogła tylko pomarzyć ... Zbiegła po schodach na parter wielkiego domu położonego przy morzu, na wrzosowiskach , właśnie była jesień, a każdy wie, że nie ma nic piękniejszego od zapachu jesiennych wrzosów.
- Cześć, wstałaś tak wcześnie ?-jej mama nie była przyzwyczajona do tego, że jej córka nie leżała jeszcze w łóżku.
- Nie pamiętasz, że dziś jest wielki targ koni w Glenbost ?-odrzekła ze zdziwieniem dziewczynka.
- Ty i te twoje konie ... Umiesz już jeździć jeszcze ci mało ?
- Nie przesadzaj mamo ...!
- Ja przesadzam ?!- odkrzyknęła Zuzi mama.
- Nie, ksiądz !-odpowiedziała z coraz bardziej rosnącym zdenerwowaniem Zuzka.Wtem do kuchni wszedł ojciec dziewczynki.
- Ooo, słyszę, że muszę interweniować.-powiedział z uśmiechem na twarzy pan Robert.- bo zaraz mi się tu pogryziecie!
- Ona znowu o tych koniach!- przerwała ojcu matka.
- Jak będę chciała to będę mówiła o koniach !- krzyknęła już bardzo rozzłoszczona Zuzia, po czym wzięła z talerza ostatnią kromkę kanapki z dżemem i pobiegła po schodach do swojego pokoju. Miała ich serdecznie dość chciałaby wreszcie spełnić swoje marzenie, czyli posiadanie własnego konia. Zawsze marzyła o tym przed snem, o białym jak śnieg ogierze arabskim... Dokończyła kanapkę ubrała swoje potargane jeansy i bluzę, po czym wzięła torbę ze wszystkimi swoimi oszczędnościami i pobiegła na autobus. Znowu ( jak co roku ) liczyła na to, że kupi konia, lecz wiedziała, że na jej wymarzonego nigdy jej nie starczy... Gdy była na targu "przeglądała" konie i ich ceny. "Nawet na starego muła mi nie starczy" pomyślała z rozgoryczeniem dziewczynka. I wtedy zobaczyła GO ... Stał w oddzielnej zagrodzie z wysoko podniesioną głową, rozdętymi chrapami i postawionym n sztorc ogonem... To był śnieżno-biały ogier arabski. Dziewczynce aż zakręciło się w głowie, nie wierzyła w to co widziała... "To naprawdę on - koń z mojego snu !!!". Przepychała się między ludźmi tylko by zobaczyć jego czarne, lśniące, głębokie oczy ... Gdy podeszła do zagrody coś było nie tak... te blizny, zapadnięte boki i krew spływająca po szyi, a obok taki gruby-łysy, trzymający bat ... Bat cały we krwi ... dziewczynka patrzyła jak grubas bije konia i pozostawia krwawe ślady na jego aksamitnej sierści ... Nie mogła tak stać i przyglądać się jak jej "marzenie" cierpi ... natychmiast przeskoczyła przez płot oddzielający "łączkę'' jak to mówił grubas od dróżki, którą wydeptali przechodnie " jak takie coś można nazwać łączką to ja jestem święta " pomyślała Zuzanna. Gdy była juz po drugiej stronie podbiegła do łysego i złamała bat, a potem rzuciła go na ziemię i podeptała.
- Co ona robi ?! - krzyczeli "kupcy"
Podoba się wam ;) Jeśli chcecie piszcie komcie :)))
pisac komki ;)
OdpowiedzUsuń